5 stycznia 2012

15. i w końcu meta :)

Karteczka na rocznicę ślubu. Popełniona w wielkiej euforii, 
wyjątkowo lekko mi przyszła i sprawiła ogromną przyjemność :)  
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, w jak wielki smutek
może mnie wpędzić fakt zepsutego Cuttlebug'a...
a w jaki stan euforii wprowadzić jego naprawienie :D 
Załamana snułam się po kątach przez tydzień...
koszt naprawy prawie był równy nowej maszynce...a w necie zmowa...
nigdzie nie była dostępna ( okres przedświąteczny ).
Mój Mężczyzna stanął na wysokości zadania! 
Największy mój fan, podpora duchowa i druga połowa :*
...choć nadal się dziwi, jak udało mi się złamać ten wałek...
silna ze mnie kobitka ;P
Stąd euforia, lekkość i przyjemność
-jak i sama okazja-
Perłowe Gody Jego Rodziców!


I tak się ma krótka ale jakże burzliwa historia tejże oto karteczki :) 

a potem biegiem do samochodu i ponad 400km drogi przed nami...
Wigilia w rodzinnym gniazdku :)

Brak komentarzy: